wtorek, 8 marca 2016

Remont łazienki za grosze


... ot taki "wymowny tytuł"...

Dzień dobry :)



Dzisiaj bardzo długi post, będzie sporo zdjęć.
W zamyśle na blogu miałam zamieszczać tylko moje "hand-made", wiec długo zastanawiałam się, czy publikować również zdjęcia mojego domku.
Jednak jeżeli większość tego, co się w nim znajduje wykonałam sama, to czy nie jest to swoistego rodzaju rękodzieło? Dlatego pewnie, co jakiś czas, pojawią się posty opowiadające o moim mieszkanku, swoisty pamiętnik tego jak powstawało i ewoluowało.
Tytułem wstępu, jeszcze kilka słów o moim domu. Dom jest stary, choć nie tak bardzo stary jakbym chciała (czasem trzeba pójść na kompromis z mężem, by spełniać marzenia), to klasyczny "klocek" z lat 50. Za to otoczony olbrzymim całkowicie zaniedbanym, zdziczałym ogrodem.
Parter, zaadaptowany na tyle, by można było tu funkcjonować i piętro - do totalnego remontu. Jest też przepastna piwnica, w której kryje się nieco zapomnianych staroci i szpargałów, które ocaliłam przed wysypiskiem.
Przenieśliśmy się z maleńkiego mieszkanka w bloku. A całym naszym dobytkiem była jedna kanapa, stół z krzesłami, nieco AGD  i sypialniana szafa. Cała reszta wyposażenia powstaje powolutku, z tego co wyszperam w czeluściach piwnicy, zbuduje, albo przytaszczę, bo porzucone i smutne.
Stopniowo wymieniam wszelkie plastiki (a poprzedni mieszkańcy musieli pałac ogromnym zamiłowaniem do tego materiału) na drewniane elementy.
Lubię ten mój domek.
Tak więc zapraszam Was w moje skromne progi, rozgośćcie się, zaparzę kawę :)


Łazienka, strasznie stara i zniszczona, tandetny "Gierek", aż krzyczał; wyłożona bordowymi, ciemnymi kaflami, do tego wszechobecny, pożółkły plastik. Na gruntowny remont nie mogliśmy sobie pozwolić.
"Dało się z niej korzystać.", więc to nie sprawa pierwszorzędna, są wciąż ważniejsze rzeczy, jak np. wymiana dachu, instalacji grzewczej, czy pieca.
Tyle że ja już nie mogłam na nią patrzeć...





Oczywiście przypomniałam sobie o zdjęciach "przed" jak już zaczęłam remontowanie, stąd to pobojowisko ;)














I tak poszperałam trochę, poczytałam o farbach, powstał jakiś zamysł, a dalej to już z rozbiegu.
W myśl zasadzie, że, co by nie powstało, i tak gorzej już być nie może ;)
A pomieszczenie w przyszłości i tak czeka gruntowny remont, więc efekt nawet nie musi być specjalnie trwały, przy okazji miałam pole do eksperymentów.
Pomieszczenie w kształcie litery "L", wciśnięte w wolna przestrzeń pod i między schodami na piętro, a schodami do piwnicy. Wąskie i mało ustawne.
Pierwszą rzeczą jaką zrobiłam, to odkręcenie wszystkich "syntetycznych" elementów, co tylko mogłam. Kolejnym etapem było malowanie kafli.
 Przy wannie i umywalce, czyli w miejscach narażonych na intensywne użytkowanie, użyłam farb dedykowanych do łazienki, pozostałą cześć, po prostu zagruntowałam Fluggerem i pomalowałam zwykłą emulsją akrylową do drewna i metalu.
Koszty farb i gruntu to jedyne koszty całego przedsięwzięcia (zużylam 2 puszki gruntu i 5 puszek farby), pozostałe elementy znalazłam, przerobiłam lub zrobiłam samodzielnie z tego co miałam.
Wybrałam matową biel. Marzyło mi sie uzyskanie "efektu bielenia wapnem", jak u mojej babci na wsi, pamietam pobielone kafle pieca i gliniane bryły tworzące komin i zapiecek, tak sielsko.
Kafle w łazience są stare, mają multum ubytków, położone bardzo nierówno. Co dodatkowo potęguje efekt sielskosci (dla mnie).
Farby położyłam 5 warstw, nie licząc gruntu, przeklinając przy tym w myślach, co mnie naszło z tym malowaniem, bo nie mogłam zakryć jasną farbą ciemnobordowych kafli.
Masakra... w sumie mogłabym jeszcze jedna warstwę farby położyć, dla idealnego efektu, stwierdziłam, że może kiedyś, dla odświeżenia, nie ma być idealnie.
Borykałam się też, z jeszcze jednym problemem, a mianowicie z jednej ze ścian odpadło kilka kafli. Kafle kładzione starym sposobem "na cement".
Potłuczonych kafelków, na nowo, przykleić nie mogłam, wpadłam na pomysł by zdjąć płytki z całej ściany, jak pomyślałam, tak zrobiłam, a efekt przeszedł moje oczekiwania, tworząc cudowną strukturę przypominającą gliniane, połatane bloki. No cudo :)
















A teraz zdjęcia po przeróbkach:






Krzesło dostałam. Znajomi likwidowali ogródek działkowy. Jestem w nim absolutnie zakochana. Umyłam tylko porządnie i zabezpieczyłam warstwą akrylowego lakieru by spowolnić dalszą korozję
.



Szafkę pod umywalkę już pokazywałam.






Kinkiet nad lustrem, obszyłam lnem z nadrukiem. "Carpe Diem" wchodzę rano do łazienki i uzmysławiam sobie, by chwytać każdy dzień ;)
Mam w zanadrzu bardzo starą oprawkę, taką, jak w kopalniach, ale przy prądzie nie grzebię, prąd mnie nie lubi, poczekam, aż znajdę kogoś kto mi ją zamontuje.




Pokazywałam, też, szafę na szpargały, wszystkie przybory łazienkowe, ręczniki, kosmetyki mieści idealnie. Żabki i kółka wymieniłam już na mosiężne.



W piwnicy wygrzebałam lustro, w drewnianej prostej ramce, chyba pochodzi z Ikea? Ramkę machnęłam pędzlem na biało.




Lampa "chmurka". W pierwotnej wersji łazienki jej nienawidziłam. Planowałam wymienić, ale odnoszę wrażenie, że świetnie wpasowuje się w obecny klimat. Zostaje. :)




Tę wnękę jeszcze muszę zagospodarować.















I mój wieszaczek ze znaleźnej deski.





Ha, a pod nim pamiętny kosz, co to uparcie chciał pozostać w modnym kolorze "rose quartz" - nie dałam się, uszyje mu jeszcze lniane "ubranko" ;)




A takie piękne naręcze tulipanów dostałam od mojego M. na Dzień Kobiet, czyż nie są prześliczne?









Po przemianie jest bez porównania jaśniej, przestronniej i przede wszystkim czyściej, chyba też troszkę romantycznie? Biel jest o tyle fajna, że można całkowicie odmieniać wnętrze operując kolorami dodatków :)
Efekt, który Wam pokazuję nie jest jeszcze ostateczny, ale zostały już właściwie detale, chciałabym wymienić armaturę, zamontować duże lustro, wymienić parapet na drewniany, zamontować roletę w oknie, bo odpadła i wykończyć "wnękę kibelkowa" bo trochę pusta mi się wydaje, doprowadzić do ładu podłogę, bo są na niej nacieki z czegoś, nie wiem z czego, czego nie mogę za Chiny usunąć, a wygląda okropnie, jak brudne. Ale to już innym razem ;)



35 komentarzy:

  1. Piękna przemiana:)
    A w krześle jestem zakochana.
    Pozdrawiam J.

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam Cię za pomysłowość i wykonanie. Masz teraz nową, jasną i bardzo ładną łazienkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow. To się nazywa metamorfoza. Genialnie wyszło. Podziwiam i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje, rowniez przesyłam pozdrowienia :)

      Usuń
  4. Bardzo udana metamorfoza! Widać że włożyłaś w to dużo wysiłku! Ale opłacało się :) Bo wygląda teraz o niebo lepiej. I masz racje co do bieli wygląda czyściej i przede wszystkim pasuje do wszystkie i za każdym razem możesz za pomocą dodatków odmieniać to wnętrze. W łazience o tyle jest fajnie że jest to małe wnętrze i wystarczy zmienia koloru ręczników, świecy czy wazonika z kwiatami a wnętrze jest jakby nowe i inne :)
    Pozdrawiam i zapraszam Cię również do mnie na bloga!
    www.homemade-stories.blogspot.be

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odwiedziłam i pewnie wrócę jeszcze nie raz :)

      Usuń
  5. Jestem zachwycona metamorfozą, której dokonałas. Domyslam się jak było cięzko, szczególnie gdy nie mogłas pokryc poprzedniego koloru albo jak kafelki odpadały ale sama wiesz, że bardzo było warto. Efekt jest zdumiewający. Nie widziałm wcześniej szafki pod umywalkę, jest piękna! Już jestem ciekawa jak przerobisz kolejne pomieszczenia.
    Wysyłam moc uścisków, Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ uroslam ;) dziekuje slicznie! Ściskam mocno :)

      Usuń
  6. Łazienka w nowej odsłonie wygląda ślicznie:) Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
  7. Łazienka w nowej odsłonie wygląda ślicznie:) Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
  8. uwielbiam niesamowicie takie przeróbki, a tą szafeczkę nadal podziwiam, pokazałam nawet kilku znajomym :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Na zdjęciach widać ogrom włożonej pracy, ale efekt w pełni to rekompensuje. Piękną masz łazienkę. :) Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje i pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  10. Przeróbki bardzo udane. Zaskoczyło mnie bardzo pozytywnie serduszko w kolorze szafki:) Dobry pomysł. Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi ogromnie ze do mnie zajrzalas :) przesyłam wiosenne serdeczności ;)

      Usuń
  11. Wow, jestem pod wrażeniem zarówno rozwiązania z płytkami jak i dodatków. Bardzo mi się podoba ta Twoja łazienka. Pozdrawiam ciepło, Ania :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Odjeło mi mowy, jestem pod ogromnym wrażeniem przemiany Twojej łazienki :) Wyszło przepięknie, skucie kafli było dobrym pomysłem- wiesz sama staram się stworzyć coś z niczego dla mojego m2 i z czasem widzę, że pokochałam przejściowe zmiany i w końcu po dodaniu odpowiednich szlifów one zostają z nami na dłużej :) Co co krzesła- co powiesz, że też takie mam- dokładnie takie same nawet kolor i szkodzenia korozją oraz odrapana i odpryśnięta zielona farba :)
    A szafka pod umywalkę, przepiękna - ten kolor mnie uwiódł... Wiesz co, pokazuj częściej wnętrza Twojego domu- miejsce w, którym tworzysz jest tak samo ważne jak Twoje prace hand made- a poza tym ja rozsiadłam się u Ciebie i zostaje na dłużej, więc chce więceeeejjj. Miłego i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do "zobaczenia" ściskam cieplutko :)

      Usuń
  13. Moje gratulacje:) Efekt wspaniały!
    Pozdrawiam, Marta

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem pod ogromnym wrażenie. Przemiana wyszła niesamowicie pięknie. Szafeczka i krzesło przywołują dawne czasy, a dziś wspomnienia. Pozdrawiam cieplutko i serdecznie zapraszam do siebie, Kaska z http://nostalgicznyzakatek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje za miło słowo i serdecznie pozdrawiam :)

      Usuń
  15. ależ przemiana:)) kocham takie metamorfozy-za grosze:)))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziekuje, przesyłam pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Brr, nie znoszę ciemnych kafli w łazience, zwłaszcza w tak trudnym odcieniu. Nie dziwię się, że chciałaś jak najszybciej się ich pozbyć, a dzięki farbom obeszło się bez kucia ścian i inwestycji w nowe kafelki. Łazienka przestała być bordowym koszmarkiem, zyskała duszę i sielsko-romantyczny urok : ) Mimo bieli na ścianach nie jest nudno, oryginalne wyposażenie dodaje pomieszczeniu indywidualności i charakteru. Natomiast poszłabym o krok dalej ze ścianą z usuniętymi kaflami i położyłabym dekoracyjny tynk strukturalny, którym można uzyskać ciekawy relief. PS:Świetny pomysł z tulipanami : )

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetna robota, łazienka wygląda zjawiskowo !
    Radosnych, rodzinnych Świąt Wielkiej Nocy ! Pozdrawiam - M.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nooo, teraz masz łazienkę dwa razy większą! Super dodatki :)

    OdpowiedzUsuń
  20. WOW :) Rewelacja - totalnie inne pomieszczenie. Wcześniejszy kolor przytłaczał, a teraz podejrzewam, że ciężko Cię teraz z łazienki wyciągnąć ;) I gratuluję odwagi - jeśli chodzi o malowanie kafelków, mnie ten temat na razie przeraża, choć chętnie bym swoja łazienkę zobaczyła w bieli :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ale extra!
    Ja w mojej łazience miałam tapetę i lastryko więc było z czym walczyć :)
    U Ciebie widzę że jeden świetny pomysł goni drugi :)
    Skute kafle i tekstura powstała po nich jest niezwykle interesująca. Do tego nowe/stare dodatki jak krzesło są takim kwiatuszkiem na całym torcie.
    Lampę zostaw :) - jest świetna!

    OdpowiedzUsuń
  22. Piękna łazienka. Przy wymianie blatu na drewniany, warto pamiętać o regularnym olejowaniu lub zaimpregnowaniu co najmniej raz na rok - w łazience będzie narażony na sporo wilgoci. Po więcej porad zapraszamy na naszego bloga!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawione komentarze.
Miło mi, że mnie odwiedzacie :)
- Ala